Zamek Orawski – historia miejsca

Autor posta: Maciej Ogrodowicz , Dodano: 20 grudnia 2021

Ta wspaniała budowla odbijająca się w wodach Orawy przyciąga całe mnóstwo turystów nie bez przyczyny. Co wiemy na temat tego miejsca? I dlaczego w jego murach tak chętnie zjawiają się nie tylko miłośnicy historii, ale także... filmowcy?

Historia Zamku Orawskiego

Nie wiemy wiele o początkach zamku, historycy przypuszczają jednak, że imponująca słowacka budowla została wzniesiona na początku XIII wieku. Cel powstania nie stanowi już tak dużej tajemnicy. Mieści się tuż przy granicy z Polską - tamtejsze tereny musiały być strzeżone przed najazdami, a do tego stanowiły istotne znaczenie handlowe.

W późniejszym czasie właściciele często się zmieniali – w pewnym momencie jednym z nich stał się nawet jeden z polskich hrabiów. Majątek wędrował z rąk do rąk aż do początku XVIII wieku, kiedy to budynek został zajęty przez powstańców antyhabsburskich, a następnie odbity przez wojska carskie. 0statecznie zamek w Orawie trafił w ręce urzędników na około 20 lat.

Na tym nie kończy się historia tej sławnej słowackiej budowli. Na początku XIX wieku strawił ją pożar, niszcząc ponad połowę zabudowy – przede wszystkim drewnianej. Dzięki staraniom ówczesnego zarządcy udało się zabezpieczyć elementy, których nie zniszczył ogień. Korzystając z tego, że zamek nie nadawał się do użytku w normalnym trybie, w jego najbardziej zniszczonej przez pożar części założono więzienie. Trzymano w nim głównie tatrzańskich rozbójników.

Zgodnie ze źródłami, po niemal 70 latach Zamek Orawski przestał kojarzyć się z wymierzaniem kary niewoli. Zarządzający nim urzędnik zamknął więzienie, a w jego miejscu stworzył muzeum. Co istotne, była to jedna z pierwszych tego typu instytucji na Słowacji. W kolejnych latach zaczęto gromadzić w nim pamiątki, eksponaty historyczne oraz przedmioty istotne dla historii regionu, które następnie udostępniono szerszej publiczności.

Przełom XIX i XX wieku przyniósł zamkowi oddech – zniszczone części budowli miały zostać postawione na nowo, a całość odrestaurowana. W ten sposób chciano przywrócić świetność Zamku Orawskiego i podkreślić jego ważność dla regionu. Remont przerwany został przez I wojnę światową, ukończono go niedługo po złożeniu broni. Kolejne próby odnowy architektury podjęto po II wojnie światowej. Od tego momentu miejsce to pełni rolę ważnego elementu historii Słowacji, w którym zgromadzono cenne pamiątki narodowe.

Legendy o Zamku Orawskim

To wszystko, co wiemy o Zamku Orawskim, być może należy włożyć między bajki. Krąży bowiem legenda, która wprost wskazuje na sprawcę całego zamieszania – niejakiego Marka!

Podobno pewnego dnia do miejscu, w którym do dziś możemy podziwiać budowlę, przybył mężczyzna imieniem Marek. Zamarzył o swoim własnym zamku zastrzegając, że powstanie, nawet jeśli miałby zaangażować w to samego diabła. Słowa nie zostały rzucone na wiatr. Niedługo potem zjawił się sam czart, który obiecał pomoc w zamian za duszę Marka. Ten zgodził się na postawione mu warunki, a diabeł zabrał się do pracy. Budynek miał postać w ciągu siedmiu dni, po upływie których los mężczyzny będzie przesądzony.

Początkowo mężczyzna cieszył się z ubitego targu (diabeł miał zgłosić po jego duszę po 70 latach), ale z czasem zaczął odczuwać coraz większy lęk. W przededniu zakończenia budowy zwrócił się do Boga o pomoc. Podczas gdy diabeł przymierzał się do położenia ostatniego kamienia, zapiał kogut. Oznaczało to, że nastał ósmy dzień wieńczący prace. Tak oto Marek oszukał władcę piekieł, a sam dokończył budowę. Pamiątką tamtych wydarzeń ma być Markowa Skała - kamień wystający z Orawy, wrzucony do wody przez diabła rozwścieczonego pianiem koguta.

Zamek Orawski – idealne miejsce na film grozy

Ze względu na wyjątkowy charakter, unikatowy wygląd, ciekawą historię oraz legendy, wnętrza słowackiego zamku często wykorzystywane są jako sceneria filmów grozy. Warto odnotować w pamięci, że to właśnie nad Orawą kręcono dzieło niemieckiego kina ekspresjonistycznego “Nosferatu – symfonia grozy”, a także niektóre odcinki “Janosika”. Zresztą, do dziś budynek służy jako miejsce kręcenia różnego rodzaju filmów oraz seriali z dreszczykiem. To jeden z wielu powodów, dla których warto go odwiedzić, będąc w okolicy!

Autor: Maciej Ogrodowicz

Autor: Maciej Ogrodowicz

Gospodarz schronisk PTTK „Trzy Korony” w Sromowcach Niżnych oraz „Orlica” w Szczawnicy. Z górami związany od dziecka (wychowywał się na Hali Krupowej, gdzie jego rodzice od ponad 30 lat prowadzą schronisko). Od ponad dwóch dekad służy również pomocą na szlakach jako ratownik GOPR. Prowadzenie górskich obiektów to dla niego nie tylko praca, ale przede wszystkim rodzinna tradycja i wielka pasja.