Pieniny i noclegi z wyżywieniem w górach

Autor posta: Maciej Ogrodowicz , Dodano: 29 sierpnia 2018

Obojętnie, czy udamy się na wypoczynek nad morze, czy w góry, praktycznie zawsze towarzyszy nam pytanie, jaki rodzaj noclegu wybrać: nocleg z wyżywieniem czy bez. Dziś postaramy się odpowiedzieć na to pytanie na podstawie kilkudniowego urlopu w Pieninach.


Wybierając się na wakacje, większość z nas chce cieszyć się wolnością i spokojem, odrywając się od obowiązków. Jednym z nich jest codzienne gotowanie. Jadąc w góry, nad morze czy nad jezioro, mało kto z nas chce stać godzinami przy kuchni, myć i sprzątać po posiłku. Dlatego taką popularnością cieszą się wszelkie restauracje, knajpki czy jadłodajnie. Pytanie pozostaje jednak, czy wybrać nocleg z wyżywieniem czy bez wyżywienia?

Nocleg z wyżywieniem czy bez wyżywienia w górach?


Na to pytanie wbrew pozorom bardzo łatwo odpowiedzieć. Wszystko zależy bowiem od odległości, jakie pokonujemy w ciągu naszych wakacji. Jeśli wybieramy się np. na spływ kajakowy mazurskimi jeziorami i dziennie pokonujemy dziesiątki kilometrów, warto zorganizować nocleg bez wyżywienia. Dzięki temu mamy dużą swobodę, czasu i miejsca posiłku. Nic więc nie stoi na przeszkodzie abyśmy stołowali się codziennie w innym miejscu.


Jeśli zaś wyjechaliśmy na weekend do Pienin, gdzie mnogość atrakcji jest skomasowana na relatywnie małym obszarze, warto rozważyć zakup noclegu razem z wyżywieniem. Opcja taka jest nie tylko wygodna, ale i tania.

 

Noclegi z wyżywieniem w Pieninach


Pieniny i noclegi z wyżywieniem to doskonały pomysł. Wiele hoteli i pensjonatów oferuje swoim gościom specjalną ofertę z posiłkami w cenie. Za przykład może posłużyć tu chociażby nasze schronisko PTTK Trzy Korony oferujące swoim klientom pakiety wraz z wyżywieniem. W skład pakietu wchodzi śniadanie przyrządzane zgodnie z góralskimi recepturami oraz pożywna obiadokolacja złożona z zupy, drugiego dania, kompotu i deseru. Oba posiłki zgodnie z góralską tradycją, nie pozwolą turystom odejść głodnym od stołu. Doświadczona, prowadzona przez wyśmienitą kadrę kuchnia zaserwuje zaś lokalne specjały rozpływające się w ustach. Wszystko to pozwala zakosztować lokalnej kuchni, mając pewność wysokiej jakości i świeżości potraw.

Nocleg z wyżywieniem w górach - rozwiewamy mity

 

Jednym z największych mitów związanych z wyborem zakwaterowania razem z wyżywieniem jest obowiązek stawiania się w określonych godzinach na posiłki. Owszem tak było kiedyś, ponad 20 lat temu. Obecnie śniadania są wydawane od godziny 8 do 11, zadowoli to więc ludzi chcących ruszyć w góry z samego rana, jak i wszystkich miłośników długiego spania. Podobnie ma się sprawa z obiadokolacjami dostępnymi od 16 do 20. Tak szeroki przedział godzinowy umożliwia spokojne zejście ze szlaku i udanie się na ciepły dwudaniowy posiłek, który zregeneruje siły po całym dniu w plenerze.  

Innym mitem wymagającym obalenia jest ten mówiący o prostym, nieurozmaiconym jedzeniu i niskiej jakości potraw. Podobnie jak wcześniejszy mit, również i ten wywodzi się jeszcze z czasów PRL’u. Dziś pogląd ten należy również włożyć między bajki. Restauracja w schronisku PTTK w Sromowcach Niżnych oferuje swoim gościom wykwintną, a zarazem przepełnioną górskim klimatem domową kuchnię, w której każdego dnia możemy zjeść dania przygotowane z wysokiej jakości świeżych składników. W menu, zgodnie z tradycyjną pienińską kuchnią, możemy znaleźć między innymi żur na kiełbasie, udziec barani w kapuście, kotlet po góralsku, gulasz myśliwski czy własnoręcznie robione pierogi. Wszystko pachnące, ciepłe i dobrze przyprawione.

Spędzając więc czas w Trzech Koronach w Sromowcach Niżnych lub w każdej innej miejscowości w Pieninach, warto rozważyć zakwaterowanie wraz z wyżywieniem, by nie tylko zaoszczędzić, ale i zakosztować wspaniałego smaku kuchni znad Dunajca.

Autor: Maciej Ogrodowicz

Autor: Maciej Ogrodowicz

Gospodarz schronisk PTTK „Trzy Korony” w Sromowcach Niżnych oraz „Orlica” w Szczawnicy. Z górami związany od dziecka (wychowywał się na Hali Krupowej, gdzie jego rodzice od ponad 30 lat prowadzą schronisko). Od ponad dwóch dekad służy również pomocą na szlakach jako ratownik GOPR. Prowadzenie górskich obiektów to dla niego nie tylko praca, ale przede wszystkim rodzinna tradycja i wielka pasja.